piątek, 2 stycznia 2015

Podsumowanie sezonu jesiennego 2014.

Akame ga Kill! - myślę, że już wystarczająco rozładowałam swoje żale i ogromny zawód względem
tej serii w recenzji. Jak wspomniałam - 5/10

Amagi Brilliant Park - wszystko szło idealnie, park Amagi niemal uporał się z kłopotami, no ale tak łatwo być nie może. Końcówka obfitowała w skrajne emocje, przez desperację, po radosne uniesienia. Na szczęście, seria dostała satysfakcjonujący finał… w przedostatnim odcinku. Tak. Nie, ja również nie rozumiem, jak, co, dlaczego. Może KyoAni powróciło do trollowania? Grafika śliczna, suprise suprise. 6/10, lekkie rozczarowanie, aczkolwiek nie przeczę, że miło wspominam seans.

Akatsuki no Yona - bajka, póki co, utrzymuje naprawdę spokojny pacing, jeśli nie powiedzieć - fabuła zdaje się tylko nieznacznie ruszać z miejsca. Obiecująca jest wciąż nieokreślona ilość odcinków. Moje zdanie pozostaje niezmienne, bardzo porządna przygodówka z intrygą polityczną w tle, okraszona fantastycznym soundtrackiem. Póki co- 7/10

Bonjour♪Koiaji Pâtisserie - adaptacja otome w szkole cukierniczej, bo czemu nie! Przewidywalne, głupiutkie, ale przynajmniej nie drażni (UtaGays 3, we are looking forward to you!). 4/10

Danna ga Nani wo Itteru ka Wakaranai Kei - zapowiadało się bardzo meh, a wyszła naprawdę przyzwoita krótkometrażówka. Ba, seria broni się sama w sobie i wypada dobrze nawet na tle tych dłuższych bajek. Format jest właściwie jej sporą zaletą, ot, lekka, gagowa komedia; odcinek z nawiązaniami do Evangeliona wpadł wręcz wybornie. Bynajmniej nie żałuję rozpoczęcia seansu i z czystym sercem - 6/10.

Denki-gai no Honya-san - druga połowa dostarczyła kilka flashbacków, odcinek świąteczny, epizod z chorobą Sensei i jeszcze więcej szalonego humoru. Niezwykle sympatyczna bajka, jednak wciąż bez fajerwerków. 6/10

Donten ni Warau - pomysł, potencjał, bohaterowie - czego więcej (bo nawet z małym budżetem da się stworzyć coś ciekawego) by wymagać? Porządnego wykonania, chociażby! To kolejna z tych niezwykle frustrujących bajek, które zapowiadają się znakomicie, które ciągle obiecują coś lepszego za kilka odcinków... i tak w kółko. Tylko że konkretów, koniec końców, nie dostajemy nigdy. I tak właściwie - po co to wszystko, po co ta drama, okrzyki wojenne, rozstania i powroty, by całe zło zostało potraktowane po macoszemu oraz zostało pokonane siłą Przyjaźni i Miłości? 4/10; wolałabym jedną ovkę o historii Botan i Hiragiego, jakby na to nie patrzeć, najprzyjemniejszy wątek z całej, dwunastoodcinkowej bajki.

Fate/stay night: Unlimited Blade Works (TV) - doskonała adaptacja świetnego materiału źródłowego. I po prostu, bardzo dobra bajka. Sporo dialogu (logicznego i potrzebnego), piękne, widowiskowe walki, nawet nasz Shirou-People-Die-If-They-Are-Killed Emiya stał się znośnym (do wybitnie udanego czy zdatnego do polubienia wciąż mu daleko) protagiem! Czekanie na drugi cour zdecydowanie boli, chociaż patrząc na ten zastanawiający spadek jakości animacji w ostatnim odcinku - może dobrze to serii zrobi. A najlepsza część historii wciąż przed nami. No i potem Heaven's Feel. A może nawet adaptacja Fate/hollow Ataraxii. Ech. 8/10 (sentyment do UBW nie pozwala mi dać mniej)
Issei, we feel you.

Gugure! Kokkuri-san - właściwie nie mam pojęcia, co sądzić o tej bajce. Suchy humor, powtarzalne gagi, dziwna randomowość, zdecydowanie niesprzyjający format (o wiele lepiej wypadłoby toto jako krótkometrażówka; seria zwyczajnie przeskakuje z gagu do gagu, pięciominutowe odcinki oglądałoby się zdecydowanie bardziej komfortowo). Bywały i żarty całkiem udane, a Kokkuriemu nie sposób odmówić swoistego uroku. 5/10, I suppose. Opening wpada w ucho.

Inou-Battle wa Nichijou-kei no Naka de - haremówka, jakich wiele. Sympatyczna, ale i schematyczna, przewidywalna, po prostu, przeciętna. Kompletnie nijacy bohaterowie, tsundere, osananajimi, ojou-sama, loli i protagonista. Po prostu, protagonista. Grafika miewała swoje momenty, czasem jednak twarze postaci doznawały osobliwych deformacji. Meh. 5/10

Kiseijuu: Sei no Kakuritsu - jest naprawdę dobrze. Uzasadniona krew, ba, w zrozumiałych ilościach. Niepokojące zmiany w protagoniście zostały ukazane w wyjątkowo przekonujący sposób. Gdy któryś z bohaterów zachowa się jak idiota i narazi na śmierć, nie ratuje go nawet wszechmocny Scenariusz - dostaje to, na co zasłużył, czyli zwyczajnie ginie. Długość daje serii możliwość rozwinięcia wszystkich wątków. Nie powiem, byłam sceptyczna, jednak to definitywnie jedno z pozytywnych zaskoczeń sezonu. 7/10 so far!

Log Horizon 2nd Season - Tymczasowo wstrzymałam seans. Odezwę się po zakończeniu emisji.

Mushishi Zoku Shou 2nd Season - Boli mnie pisanie o Mushishi. Nie umiem ująć w słowa, bez niepotrzebnego powtarzania swoich zachwytów z poprzednich notek, jak cudowną jest serią. Chcę więcej! 10/10

Ookami Shoujo to Kuro Ouji -
Quality time!
I trochę #yaoihands
Przykład uroczego zachowania ze strony Kyouyi. W takich
 sytuacjach wręcz naturalnym jest uśmiechanie się i
wdzięczność  względem swojego łaskawcy.
Grunt to znać swoje miejsce i być świadomym swojej wartości.
Nie mam nic do dodania, więcej informacji zawarłam przy okazji półmetka jesieni. Do samego końca, Ookami Shoujo niezachwianie stało na szczycie rankingu największego syfu tego sezonu. Zasłużone 1/10!

Orenchi no Furo Jijou - słodki odmóżdżacz. Pewnie za tydzień zapomnę, że oglądałam. Ale teraz pamiętam. 4/10, a co mi tam. Za opening z nawiązaniem do Free! No i bycie spin-offem tegoż.

Psycho-pass 2 - Czyli dlaczego czasem co za dużo, to niezdrowo. Pierwszy sezon był świetny,  nie powinniśmy więc spodziewać się niczego innego po drugim. A jednak? Podstawowym pytaniem, a jednocześnie zagwozdką męcząca mnie przy wielu seriach w tym sezonie, które musiałam sobie zadać, było: po co? Jaki konkretnie był cel tworzenia drugiego sezonu? Najciekawsi bohaterowie (Ginoza, Yayoi, Kougami wspomniany zaledwie w dwóch odcinkach) zostali zepchnięci na trzeci plan i pozbawieni jakiejkolwiek osobowości. Pewnie, przyjemnie było obserwować chara development Akane, zgrzyty zaczynały się pojawiać przy całej reszcie obsady. Nowa inspektor, Mika, dziewczę ze znacznie większą ilością szczęścia, niż rozumu, Kamui, antagonista (?), niespecjalnie takiegoż sprawiający wrażenie, i przede wszystkim, nieszczęsny Tougane, postać kompletnie fabule niepotrzebna. Ucierpiała nawet grafika, sceny śmierci (a było ich niemal tyle, co w Akame) straszyły nadmierną cenzurą, często przysłaniającą praktycznie całą sylwetkę. I po raz kolejny - na co, na co ta cała farsa, skoro koniec końców, nic, włącznie z Sybil, nie ulega zmianie? 5/10.
#soobvious

Selector Spread WIXOSS - Jak wiele lesbijskich podtekstów^ da się wepchnąć do bajki o karciance? Cóż, naprawdę sporo, jak sam STAFF nam udowadnia. Pierwszy sezon, kolokwialnie mówiąc, szału nie robił, toteż w drugim twórcy postanowili zapewnić widzom nieco więcej rozrywki. Dowiadujemy się Mrocznej (i…durnej) Prawdy za walkami Selectorów (tak! Prawda jest nawet Mroczniejsza, niż dotychczas sądziliśmy!), wprowadzonych zostaje kilka nowych dziewczynek, a to wszystko w słodkim akompaniamencie ujęć na tyłek Ruuko i dwuznacznych tekstów, już całą postać Akki-lucky pomijając stosownym milczeniem. Żeby nie było tak kompletnie pro-homo, dodano przeuroczy wątek incestowy, bo przecież dobre koleżanki tylko zachęcają do uwodzenia własnego brata bliźniaka. 3/10, fajny opening.

Shigatsu wa Kimi no Uso - U-uwielbiam. Ta bajka jest po prostu piękna. Nie umiem opisać swojego zachwytu nad tak świetnym operowaniem dramatem, komedią i wątkiem romantycznym, nad naturalizmem, realizmem tej serii. 8/10 so far.
Tylko takie kadry bolą...

Shingeki no Bahamut: Genesis - Choć pokonałam tę bajkę przede wszystkim za bohaterów i komedię, zmiana klimatu na znacznie bardziej dramatyczny niespecjalnie jej zaszkodziła. Główne trio jest tak nieopisanie przesympatyczne, iż trochę przesadna pompatyczność zupełnie nie przeszkadzała. W porównaniu do pierwszych odcinków, spadł za to poziom grafiki, wprowadzono jeszcze więcej niskobudżetowego CGI, co okrutnie odcinało się od klasycznych (i bardzo ładnych) projektów postaci. Kolejny problem mam również z soundtrackiem; grało mnóstwo świetnych kawałków (chóralnych, gitarowych, nawet metalowych, jak opening), jednakowoż pojawiały się jakby nieśmiało, cicho i zdecydowanie za rzadko. Zakończenie wypada satysfakcjonująco i pozostawia przyjemny posmak. Proste fabularnie, a bardzo solidne, komediowo-przygodowe fantasy, ze znakomitymi bohaterami. 7/10!

Shirobako - yis pls, 8/10

Sword Art Online 2 - ZABILI NAJLEPSZĄ DZIEWCZYNKĘ, ZABILI NAJLEPSZĄ DZIEWCZYNKĘ, ZABILI NAJLEPSZĄ DZIEWCZYNKĘ, ZABILI NAJLEPSZĄ DZIEWCZYNKĘ, ZABILI NAJLEPSZĄ DZIEWCZYNKĘ, ZABILI NAJLEPSZĄ DZIEWCZYNKĘ... A ten arc miał potencjał bycia najlepszym w SAO - minimalna ilość Koryta, w miarę logiczny wątek Asuny, ale nie, trzeba było to zamordować stężeniem dramy wyższym, niż głupoty w Ookami Shoujo i Ushinawareta razem wziętych! 3/10

Ushinawareta Mirai o Motomete - uwaga, spoilery. Ostrzegam - nie jeden, nie dwa, a całe zakończenie. Nie żebyście wiele tracili nie oglądając, zniesmaczeni poznanym już zakończeniem....
Ale do rzeczy.
1. Jedna z dziewczynek głównego bohatera, ta oczywiście z najmniejszą ilością punktów IQ i fałdek na mózgu, przy okazji, osananajimi, Kaori, wyznaje MC miłość. Niestety - nie otrzymuje odpowiedzi...!
2. Kaori zostaje rozjechana przez autobus. Nie ginie na śmierć, a zapada w śpiączkę. Inna dziewczynka z jego haremu znika w niewyjaśnionych okolicznościach.
3. Przeskok czasowy. Protag (Sou) jest już dorosły (można to poznać po jego zaroście!) i pracuje jako lekarz. Reszta jego dziewczynek również, a przynajmniej zajmują się czymś podobnym.
4. Sou zdaje sobie sprawę z błędu, jaki popełnił przed laty. W sensie, nie odpowiedział na kohuhaku Kaori. Postanawia jakoś to naprawić. Jak? Oczywiście, wybudzając ją ze śpiączki... Nie...? Nie! Sou decyduje się przenieść jej mózg do innego, sztucznie stworzonego ciała. Technologia pozwalająca na taką procedurę jeszcze nie istnieje, ale co tam, dwa dni później, protag wraz z dwoma pozostałymi mu dziewczynkami (też już dorosłymi), naturalnie, wiedzą, co robić i długo z tym nie czekają.
5. Suprise, suprise, operacja kończy się niepowodzeniem. Ale co tam - nie można się poddawać. Protag wpada na lepszy bardziej realistyczny  rozsądniejszy nowy plan. Otóż przekształca sztuczne ciało tak, by do złudzenia przypominało tę zaginioną dziewczynkę. A co potem? Głuptasy, przecież to oczywiste. Wysyła ją w przeszłość, by ratowała jego ukochaną! Jak tego dokonuje? Za pomocą magicznej, błyszczącej kostki. Tak, tyle o tym narzędziu nam wiadomo.
6. Yui, sztuczna dziewczynka, rzecz jasna, zakochana w Sou, robi wszystko, by zapobiec wypadkowi. Tak dosłownie wszystko. Zmienia linię wydarzeń nieskończoną ilość razy, co ma ZEROWY wpływ na przyszłość.
7. W ostatnim scenariuszu, postanawia sama wskoczyć pod ten nieszczęsny autobus, a przynajmniej tak mogłoby nam się wydawać. Następuje jednak plottwist - protag ratuje ją w ostatnim momencie, wyznając przy okazji miłość. One last kissu, Yui tak po prostu znika (nawet ze zdjęć, widzę inspirację Anotherem czy coś).
8. Czy przyszłość nagle uległa zmianie? Sou budzi się, a przy jego boku staje zupełnie nieśpiąca Kaori? Och, bynajmniej. Dostaje za to telefon mówiący, że obudziła się w szpitalu. Ze śpiączki, w którą nigdy nie powinna zapadać, bowiem nie uległa żadnemu wypadkowi.

Puenty nie ma. 2/10
Ach tak.
World Trigger - pewnego pięknego dnia, odwiedzam własnego MALa, w celu dodania kolejnych odcinków. I spostrzegam, iż mam za sobą dziesięć z pięćdziesięciu zapowiedzianych. Pięćdziesięciu. Abstrahując od kompletnej nieoryginalności oraz zżynania z Darker than Black (Border = Syndykat, Side Effect = zapłata Kontraktorów, Mikado City z Bramą do innego wymiaru = Hell's Gate w Tokio), ta bajka jest zwyczajnie i niepodważalnie nudna. Pięćdziesiąt odcinków tej biednej grafiki i nieistniejących bohaterów? Dziękuję, postoję. 3/10.

Yama no Susume 2nd Season - absolutnie przeurocze okruchy życia, byłam sceptyczna w stosunku do sezonu pierwszego, ale dłuższy format drugiego, naprawdę przysłużył się tej serii. Drugi cour był chyba jeszcze bardziej sympatyczny. 6/10

Hiyowe top 10:
1. Mushishi Zoku Shou 2
2. Shigatsu no Kimi wa Uso
3. Shirobako
4. Akatsuki no Yona
5. Yuuki Yuuna wa Yuusha de Aru
6. Shingeki no Bahamuut
7. Fate/Stay Night: Unlimited Blade Works
8. Kiseijuu
9. Amagi Brilliant Park
10. Denki-gai no Honya-san i Yama no Susume 2, cannot possibly choose between those two

I moje relatywnie skromne plany na zimę.

-Tsukimonogatari: Yotsugi Doll
-Kamisama Hajimemashita 2
-Yuri Kuma Arashi!
-Binan Koukou Chikyuu Bouei-bu Love!
-Kantai Collection
-Jojo's Bizzare Adventure: Stardust Crusaders 2
-Kofuku Graffiti
-Saenai Heroine no Sodadekata
-Tokyo Ghoul 2
-Ansatsu Kyoushitsu
-Death Parade
-Durarara!! x2 Shou
-Aldnoah.Zero 2
-Junketsu no Maria
-Kuroko no Basuke 3
-Rolling Girls
-Shounen Hollywood: Holly Stage for 50

6 komentarzy:

  1. Dobre wino i podsumowanie sezonu by pani Hiyo, czy istnieje coś bardziej błogiego dla żuczkowatej Zoku?
    Droga Hiyo, naprawdę kocham styl pisania, 100/10.
    Jak zwykle świetne podsumowanie sezonu, niech yaoi hands będą z Tobą i szczęśliwego nowego roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak zwykle, ocieram łezkę wzruszenia, a moje serduszko raduje się niczym gorliwy otakós na widok dakimakury z Asuną. Dzięki i nawzajem!

      Usuń
  2. Chyba miałam nosa, by nie zagłębiać się zbyt dokładnie w aktualny sezon i ledwo liznąć najciekawiej wyglądających serii, wnioskując po ocenach.
    Tak patrzę na Twoje plany i patrzę dłuższą chwilę, po czym zauważam coś zaskakującego - Hiyo, wyjątkowo biednie. Zazwyczaj Twoja lista szokuje ilością pozycji, a w nadchodzącym sezonie ledwie, pffff, 17 bajek. Czy to wina domyślnej jakości zapowiedzianych pornosów, czy jakieś czasowe sprawy?
    Wiesz, niepokoję się.

    Pozdrowienia,
    Sushi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściwie jesień była naprawdę urodzajnym sezonem (stąd niezdecydowanie w sprawie ostatniego miejsca), wszystkie dziesięć pozycji naprawdę polecam, a to wszakże rzadkość, zazwyczaj znajduję zaledwie 5-6 interesujących tytułów.

      Co do moich planów na zimę - cóż, cały sezon zapowiada się raczej biednie. Zazwyczaj skracam je do absolutnego minimum, tym razem jednak wręcz dobrałam klika bajek, coby się tak niemiłosiernie nie nudzić. Spójrz na to z innej strony, może tylko siedemnaście, ale w tym kilka murowanych perełek (DRRR, Kamisama 2, Death Parade, Yuri Kuma Arashi oraz Tsukimono które, notabene, już widziałam, 11/10). Also, mam sporo leftoverów (aż osiem), co w sumie daje taką zwyczajową ilość bajek na sezon. Spokojnie, nie planuję w najbliższej przyszłości (ani w dalszej, będąc szczerą) wychodzić ze swojej piwnicy i zająć się czymś trywialnym jak na przykład, cóż, życie. Możesz odetchnąć. Ja również pozdrawiam i dzięki za troskę.

      Usuń
    2. Och, no i zauważyłam nową ankietę, musiałam odpowiedzieć. I prawdę mówiąc miałam ogromny problem.
      No bo stwierdziłam, że nie wiem, co było gorsze - Murder, Pupa, Brynhilsdbvb, Rail czy Mahou Sensou (albo Ookami, którego nawet nie oglądałam, bo czytałam mangę i... bałam się tego, co się stało). Z tego co pamiętam, nie dokończyłam żadnego z nich.
      Jaka jest Twoja opinia, Hiyo? Które obstawiasz?

      Usuń
    3. Naprawdę nie wiem, aż sama zaczęłam żałować, że nie użyłam ankiety z możliwością wielokrotnego wyboru. Osobiście najbardziej skłaniam się ku Brynhildzie oraz Ookami Shoujo; reszta może i tkwiła głęboko w mule, ale jakoś nie odczuwałam w stosunku do niej głębszej nienawiści. Zarówno Ookami Shoujo, jak i Brynhilda, po prostu skrzywdziły mnie mentalnie, obudziły głęboko skrywane skłonności psychopatyczne oraz nieograniczone pokłady zniesmaczenia.

      Usuń