piątek, 11 września 2015

Mangowy czalendż z MALa #3 - Taiyou no Ie.


Rok wydania: 2010
Gatunki + target demograficzny: shoujo, okruchy życia, dramat, romans
Ilość tomów: 13
Autor: Taamo
Pros: absolutnie przesympatyczni bohaterowie, naprawdę, poza ojcem Mao, nikogo nie da się nie lubić i wszystkim na swój sposób kibicujemy (a że ktoś musi skończyć rozczarowany, tym samym współczujemy), sama historia jest niezwykle zgrabnie poprowadzona, doskonale przeplatając wątki rodziny i romantyczne, panujący klimat można porównać do spożywania ciepłego kakałka w chłodne dni, śliczne chara designy i staranne tła
Cons: zakończenie wydaje się troszeczkę za szybkie i na siłę chcące domknąć wszystkie wątki, tatę Mao czasem chce się uderzyć, ponadto Hiro często zachowuje się dość niedojrzale jak na swój wiek
Hiyowy rating: 9/10

******************
OKEJ
A TERAZ NA SERIO
JEŚLI NIE CZYTALIŚCIE TEJ MANGI, WASZE ŻYCIE JEST GORSZE NIŻ MOŻE BYĆ
OD CZASÓW KURAGEHIME, NIE FANGIRLOWAŁAM TAK MOCNO
MOJE SERCE WYPEŁNIA TERAZ SŁONECZNA ŁĄKA, PEŁNA HASAJĄCYCH W HARMONII JEDNOROŻCÓW

Słuchajcie, główna bohaterka jest tsundere, a i tak ją uwielbiam.
Chyba zostanie moją nową waifu.
Nawet żółw jest dobrą bohaterką.
Każda, każda postać jest wielowymiarowa, możliwa do zrozumienia, zachowuje się logicznie, a swoje przemyślenia zamienia w słowa i czyny.
No dobra, jestem slowpokiem, internety zachwycały się tą mangą od dawna, a ja dopiero teraz ją "znalazłam".
Jeśli jednak nie macie wiary w shoujo, a nie czytaliście, to powinniście.
POLECAM, HIYOWY SYMBOL JAKOŚCI

PS tak skrycie to trochę kibicowałam Daikiemu

2 komentarze: